Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Shot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One Shot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

One Shot + dziękuję za 6 tys. wyświetleń!

Siedziała w pokoju przeglądając albumy ze zdjęciami, przy każdym zdjęciu wspominała. Czasami uśmiech malował się na jej twarzy czasami był to smutek. Jest szczęśliwa, ale czy było warto?
Poświęciła przyjaźń dla miłości. 
Wzięła do ręki kolejny album ze zdjęciami i zaczęła oglądać. Pierwsze zdjęcie szczególnie przykuło jej uwagę.


~ 
- Ej, dziewczyny! Chodźcie! - zawołała Ludmiła. Od razu do niej podbiegłyśmy. Patrzcie jakie różowiaste autko - mówiła uradowana. - Chce takie.
- Lu, a sprawdziłaś cenę? - zapytała Fran, blondynka przeszła się do o koła auta szukając ceny.
- O kurczę! 20 000 peso!
- Nada je chcesz? - zapytała Camilla.
- Tak! Bo jest różowiudkie! - powiedziała.
- Możemy przynajmniej zrobić sobie zdjęcie. - zaproponowałam. Dziewczyny się zgodziły.
~

Pamiętam kiedy to było, byłyśmy wtedy takie papużki nierozłączki. Zawsze w cztery. No ale to się zmieniło, niestety. Przewróciłam album na kolejną stronę. Było to zdjęcie zrobione trochę później. Ludmiła wtedy zaprzyjaźniła się z nową uczennicą Studia, Violettą. Już nie byłyśmy czwórką przyjaciółek. Nie!
Ale przejdźmy do zdjęcia.

~ 
- Dziewczyny! Za 2 minuty wychodzicie na scenę! - krzyczał Pablo.
- Już jesteśmy gotowe. - Camilla mu odpowiedziała.
- Ale się cieszę! - Francesca była strasznie podekscytowana. - Nasz pierwszy koncert!
- Ja to się stresuję. - powiedziałam. - Ale będę z wami, a to najważniejsze.
- Dziewczyny robimy zdjęcia na stronę U-mixu! - podszedł do nas Marotti razem z fotografem. Zrobili zdjęcie i odeszli do innych uczniów.
- Przytulas! - krzyknęła Fran, a my wykonałyśmy jej polecenie.
- Camilla, Francesca, Natalia na scenę! - poganiała nas Angie.
- Już idziemy. - Odpowiedziała Camilla i tak jak powiedziała zrobiłyśmy. Potem były już tylko światła, muzyka, fani i my.
~

Znowu przewróciłam kartkę. Było tam zdjęcie która dała mi Cami, była na nim ze swoim, wtedy obecnym chłopakiem. Byli wtedy szczęśliwi a ja z Fran strasznie się tym jarałyśmy. Nasza przyjaciółka była szczęśliwa więc my też. Pamiętam kiedy było ono robione.

~
Camilla razem z Maxim wybierali się na swoją pierwszą randkę, oczywiście ja i Francesca obowiązkowo jej pomagałyśmy, wybrałyśmy z nią strój, ładnie ją umalowałyśmy i pomogłyśmy w nauce chodzenia na szpilkach które ona chciała ubrać. Kiedy chłopak po nią przyszedł najwidoczniej był oszołomiony jej wyglądem, nie dziwie się wyglądała ślicznie. Chcieli już wychodzić lecz Fran im nie pozwoliła.
- Czekajcie! A zdjęcie? - zapytała.
- A no tak - Cami się uśmiechnęła. Włoszka zrobiła zdjęcie z telefonu Camilli.
Następnego dnia Ruda przyniosła wywołane zdjęcie i mnie i Fran.
~

Po raz kolejny przewróciłam stronę. Widniało na niej zdjęcie moje i Cami. Wtedy zostałyśmy we dwie. Byłyśmy z Cam bardzo zżyte i nim się spostrzegłyśmy straciłyśmy Fran. Nie zwracałyśmy na nią uwagi co musiało ja ranić. Włoszka po prostu przestała się z nami kontaktować zaczęła na nowo kolegować się z Ludmiłą co również zbliżyło ją do Violetty.

~
Moda na bandanki. Razem z Camillą ubrałyśmy bandanki. Nie było to planowane, ale przez kolejny miesiąc był to nasz znak rozpoznawczy. Jeżeli ktoś widział dwie dziewczyny z bandankami na głowie był w stu procentach pewny, że to my. Oczywiście dzień w którym to się przytrafiło pierwszy raz musiałyśmy u czcić zdjęciem.
~

Zerknęłam na następną stronę. I zobaczyłam zdjęcie które zostało zrobione w dzień w którym tak naprawdę poznałam chłopaka mojej przyjaciółki. Umówiliśmy się wtedy u mnie na maraton filmowy.

~
- Spóźnia się już dwadzieścia minut - narzekałam bo Cami jeszcze nie było.
- Zaraz pewnie przyjdzie. - Maxi mnie uspokajał.
- Zadzwonię do niej. - wyciągnęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer przyjaciółki.
- Cześć Naty! Przepraszam ale nie mogę dzisiaj przyjść. 
- Jak to? Czemu?
- Mój tata przyjechał i chciał spędzić ze mną trochę czasu. Wiesz, że rzadko przyjeżdża do Argentyny.
- Ok. Rozumiem. - powiedziałam i rozłączyłam się. - Nie przyjdzie, jej tata przyjechał. - Przekazałam wiadomość chłopakowi.
- To będę leciał - powiedział.
- Chcesz to zostań - powiedziałam a on się zgodził. Filmy oglądaliśmy całą noc, non stop się z czegoś śmiejąc. Gadaliśmy na różne tematy, okazało się, że mamy naprawdę dużo wspólnego. Ale ta moja przyjaciółka ma szczęście mając takiego chłopaka.
~

Na następnej stronie było zdjęcie z dnia w którym moja najlepsza przyjaciółka się załamała. Niestety chłopak z nią zerwał, nie spodziewała się tego po nim.Wydawał się miły i bardzo sympatyczny a tu nagle takie coś.

~
- Zerwał ze mną! - Camilla weszła z płaczem do mojego pokoju.
- Jak to?
- Powiedział, że mnie kocha ale jak przyjaciółkę i, że się zakochał po uszy ale niestety w innej - opadła bezsilnie na moje łóżko.
- Co za dupek! - nie mogłam się opanować. -Nie płacz Cami, proszę cię.
- Ale to boli. - Nowe łzy wylewały się z jej oczu.
- Zróbmy sobie dzień bez chłopaków. - zaproponowałam.
~

Następne zdjęcie było chyba z najlepszego i jednocześnie najgorszego dnia w moim życiu. 

~
- Jesteś zwykłym dupkiem! Jak mogłeś z nią zerwać i powiedzieć jej, że kochasz inną! - krzyczałam na chłopaka.
- A co miałem ją okłamywać? - zapytał.
- No nie, ale... - zawahałam się.
- No właśnie!
- Zostawiłeś ją pewnie dla jakiś plastikowej dziuni.
- Nieprawda!
- Jakoś ci nie wieże! Zakochałeś się pewnie w jakieś ździrze a potem będziesz chciał do niej wrócić!
- Naty! - Krzyknął. - Ja się w tobie zakochałem - powiedział ciszej a ja oszołomiona odwróciłam się i poszłam w stronę mojej przyjaciółki. Dlaczego on mi to powiedział?
 Razem z Cami przez cały dzień byłyśmy takie nie obecne ona zastanawiała się w kim mógł się zakochać jej były a ja dlaczego właśnie we mnie?
~

Chyba po raz setny dzisiaj przewróciłam kartkę i zobaczyłam zdjęcie zrobione dzień przed naszą kłótnią. Niestety Cami też straciłam, zrobiłam coś strasznie niewybaczalnego. A mianowicie:

~
Siedziałam sama na ławce w parku i rozmyślałam nad tym co powiedział były chłopak mojej przyjaciółki. Nagle ktoś się do mnie dosiadł.
- Hej, porozmawiamy? - zapytał chłopak z kolorowym Full Capem.
- Nie mamy o czym. - odpowiedziałam.
- Wysłuchaj mnie - poprosił i dosiadł się.
- Dwie minuty a potem dajesz mi spokój.
- Dobrze. - przytaknął. - Nati, proszę cię daj mi szanse. Ja wiem, że Cami to twoja przyjaciółka. Wiem, że to wspaniała dziewczyna, ale mam ją okłamywać? Naty zależ mi na tobie. Nigdy tak o tobie nie myślałem ale po tym wieczorku filmowym poczułem do ciebie coś więcej niż przyjaźń. Kocham Cię Naty. - Zbliżył się do mnie po czym wpił swoje usta w moje.
~

- Od tego momentu byliśmy parą. - szepnęłam cichutko i uniosłam kąciki ust ku górze.
Cały czas zastanawiam się, kto zrobił to zdjęcie?
Następne zdjęcie było zrobione jak Cami się o wszystkim dowiedziała. Kłóciłyśmy się wtedy.

~
(Na niby się tu kłócą)
- Jak mogłaś! - krzyczała na mnie.
- Cami, przepraszam. Naprawdę.
- Wiesz co myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami a ty odbiłaś mi chłopaka!
- Ale Cami, to nie jest tak!
- A jak!?
- No... - zawahałam się
- Właśnie! Wiesz co... Nie odzywaj się do mnie, nie kontaktuj się ze mną i zapomnij, że kiedykolwiek się przyjaźniłyśmy! - Trzasła drzwiami od mojego pokoju i już po chwili nie było jej w moim domu.
~

Tak zakończyła się nasza przyjaźń. Straciłam Cami ale mam Maxi-ego. Te zdjęcie zostało zrobione w naszą miesięcznice:

A co robię teraz?
Właśnie siedzę w swojej nowej sypialni i rozpakowuję wszystkie rzeczy. Dobrze, że Maxi tego nie widzi bo by mnie zabił.
- Kochanie mówiłem , że ja to zrobię. Ty nie możesz dźwigać. - Uśmiechnął się.
- Ale Maxi to tylko albumy i ciuchy, dam radę.
- Ja to zrobię.  - Powiedział i wziął się za rozpakowanie. - Nie chcę by coś się stało mojemu synkowi. - Powiedział przykładając swoją rękę do mojego brzucha.
- A skąd wiesz, że to będzie chłopczyk. - Zapytałam.
- Przeczucie. - powiedział i podszedł do mnie i namiętnie pocałował.

Koniec!       

____________________________________

Hejka! 
Na początku bardzo chciała bym wam podziękować za te 6 000 wyświetleń :D
Również dziękuję Victoria Evans, Panna Martin, Naty Ramsey, My Life is Music i Wer3ia Styles za obserwowanie bloga :) 
Dziękuję! 
Kocham was! <3 
I love you! <3
Te Amo! <3 
Ti Amo! <3 

Wesołych świąt!
Smacznego jajka!
Mokrego dyngusa!

     

wtorek, 30 grudnia 2014

One Shot Naxi *Ślub Diecesci*

Ok. rozdziału nie będzie wcześniej ale macie OS'a o NAXI <3
*********************************************************************************

On.
 19 lat. Imprezowicz. Był zakochany w Stefani. Był. Rzuciła go. Czemu? Nie kochała go. Ale on ją kochał. Od tego momentu się zmienił. Jak? On był zraniony, cierpiał. Teraz robi to samo innym dziewczyną. Twierdzi że On cierpiał to inni też muszą. Zawsze je ranił, zaliczył i rzucał. Zresztą nie tylko on tak robił jego przyjaciele też tak robią. Ale nie wszyscy. Jego najlepszy przyjaciel to Diego (20l.)



Ona.
 19 lat. Lubi imprezy ale z nimi nie przesadza. 2-3 imprezy w miesiącu i tylko z przyjaciółkami. Jej najlepszymi BFF są Francesca i Ludmiła. Ma chłopaka - Nico. Jej brat to Diego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nati.
- Diego ! - Krzyczałam. ... Nie ma go, znowu. Pewnie jest u Fran, znowu albo na imprezie również znowu.
Zeszłam do kuchni, zjadłam śniadanie po czym poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam się w:
i wyszłam z domu by pójść do Fran. Po drodze zauważyłam bardzo nie miły widok, po prostu brak słów, Nico całował się z jakąś blondyną. Postanowiłam podejść.
- Mam nadzieje, że nie przeszkadzam. - Powiedziałam.
- Trochę - powiedział nawet na mnie nie spoglądając. Gdy się zorientował że to ja powiedział - Nati,to nie tak jak myślisz. To przyjaciółka. - Tłumaczył.
- Acha. czyli całujesz się z każdą przyjaciółką ? - zapytałam- Wiesz z nami koniec.Nie zbliżaj się do mnie.- Odeszłam ze łzami, nie poszłam do Fran tylko do domu. Zamknęłam się w swoim pokoju i ... Płakałam. Czemu ? Kochała go. Może? Kto to wie? Ona. Przesiedziała tak w zamkniętym pokoju 3-4 godziny do momentu gdy przyszedł jej brat. Wpuściła go ? Nie. Jak wszedł ? Miał dorobione klucze.
- Czemu płaczesz ? - zapytał Diego, a ona nie odpowiadała - Nata, proszę jestem twoim bratem. Jeżeli potrzebujesz pomocy powiedz. - powiedział i chciał wyjść, ale Natalia wydusiła z siebie tylko .... Zdradził mnie i znowu zaczęła płakać.
- Kto? Nico? - Ona tylko pokiwała głową na tak. - Zabiję drania! - wykrzyczał i chciał wyjść ale dziewczyna go zatrzymała.
- Nie warto - powiedziała - to zwykły idiota.
- Dobrze nic nie zrobię, ale skoro to idiota to nie płacz, nie warto.
- Masz racje - powiedziała i przytuliła się do brata.
- Ok. Lece dzisiaj do Fran, wrócę wieczorem. Wiesz musimy obgadać ten cały ślub. I Fran się pyta czy zostaniesz jej świadkową ?
- Jasne.
- Ok. będziesz musiała tańczyć z moim kumplem.

Maxi.
Za 2 tygodnie ślub Diego i Fran, Diego poprosił mnie bym był jego światkiem. Biedny Diego rezygnuje z życia. Ja tam lubię się dobrze bawić i nie mam zamiaru się zakochiwać tak jak on. Szedłem parkiem i rozmyślałem i wpadłem na jakąś dziewczynę. Nie powiem brzydka nie była, ale wygląda jak by płakała.
- Przepraszam. - powiedziałem
- Nic się nie stało - odpowiedziała i chciała iść ale chwyciłem ją za rękę.
- Ej, czemu tak piękna dziewczyna płaczę? - zapytałem
- Weź się odwal. - Odpowiedziała. I wtedy wróciło to wszystko co działo się rok temu. Jak Stefani go zraniła.

*2 dni później*
Diego mnie prosił bym do niego przyszedł i mu pomógł w wybraniu garnituru.
PUK...PUK... - Zapukałem do drzwi. A to co w nich zobaczyłem mnie zszokowało. Tam stała ta dziewczyna z parku.
- Co ty tu robisz ? - zapytała.
- Nic, przepraszam chyba pomyliłem adresy. - ale w tym czasie Diego podszedł do drzwi.
- Maxi właź - powiedział.
- Hej - Powiedziałem do niego.
- Hej - odpowiedział. To jest moja siostra Natalia - powiedział pokazując na dziewczynę
- Maxi - podałem jej dłoń i się uśmiechnąłem.
- Nati - Odpowiedziała i uścisnęła moją dłoń. - To ja wam nie przeszkadzam. Jestem u Fran albo Ludmi. - powiedziała i wyszła z domu.
- Od niej się odwal. -  zagroził mi Diego.
- O co ci chodzi ? - zapytałem.
- Maxi znam cię. Imprezujesz a laski masz na jedną noc. Ja nie chce aby moja siostra cierpiała.
- Dobra, nawet jej nie tknę -powiedziałem.
- Będziesz musiał.
- Człowieku zdecyduj się! - krzyknąłem - Mam jej nie tykać ale muszę ?
- Nie chodzi mi oto, ty jesteś moim świadkiem a Nati jest świadkową Fran i będziecie musieli razem tańczyć.
- Ach, ja tam nie narzekam. - odpowiedziałem - po za tym już kosza od niej dostałem.
- Co? - zapytał zdziwiony Diego.
- A nie ważne.
- Ok. ale pamiętaj zrobisz jej coś a masz po ryju.
- Dobra koleś, myślałem że jesteśmy przyjaciółmi. Idziemy wybierać ten garnitur?
- Tak.

Nati.
Ja cię kręcę. To ten koleś z parku. Nie wiedziałam że przyjaźni się z Diego. Byłam właśnie pod domem Fran. Zapukałam a przyjaciółka otworzyła mi drzwi i wpuściła do środka.
- Cześć, nie przeszkadzam ? - zapytałam.
- Nie no coś ty. A co cię tu sprowadza.
- A nic do Diego przyszedł jakiś kumpel nie chciałam im przeszkadzać.
- Acha. Pewnie Maxi.
- Tak właśnie tak. Skąd wiedziałaś ?
- To jego świadek.
- Co?! - zdziwiłam się. - Będę musiała z nim tańczyć ?
- Tak, a co? Diego ci nie powiedział?
- Jakoś nie.
W tej samej chwili dostałyśmy z Fran sms od Lu.
Ludmiła: Pomocy!!! Randka z Fede. Plooose! <3
 - idziemy - Powiedziałam do Fran. po 15 minutach byłyśmy pod domem Luśki.
Zapukałyśmy i weszłyśmy do góry do jej pokoju. Na jej łóżku leżały wszystkie ciuchy z jej szafy. Po 2 godzinach Ludmiła zgodziła się na taki strój:



Potem po opowiadałyśmy sobie ploteczki. Dziewczyny mi powiedziały że Maxi kiedyś był inny, że stał się taki rok temu. Przez jakąś tam dziewczynę, bo go rzuciła. Że to wtedy stał się "Lovelasem".

*10 dni później*
Maxi cały czas przychodzi do nas do domu nie by pomóc Diego tylko dlatego że musimy poćwiczyć ten taniec. Nie chce wyjść na idiotkę na ślubie własnego brata. Ale powiem szczerze, że obecność Maxi-ego mi nie przeszkadza. Diego mi mówił, że chyba się zmienia w starego Maxi-ego.

*2 dni później*  // Ślub Diecesci <3 
- Jak oni ślicznie wyglądają. -Powiedziała Lu.
- Przepięknie. - odpowiedziałam.
- Idą, Idą - mówiła Lu. - Śliczne.
Francesca miała bardzo ładną sukienkę :


 Zresztą mój braciszek nie zostawał w tyle :


 A ja miałam na sobie ten komplet:


 *Sala Balowa*
Tańczyliśmy na środku razem z Maxim a obok nas nasza kochana para młoda. Ale to co zrobił to mnie totalnie zaskoczyło. Kończyliśmy taniec a on ... on mnie .... on mnie pocałował. A ja co zrobiłam? No ja głupia oczywiście wybiegłam z sali. Czemu ? Sama nie wiem. Przecież on mi się podoba. Ale jestem na siebie zła. Rozmyślała tak i w tym momencie podszedł do mnie Maxi.
- Przepraszam. - Powiedział i usiadł koło mnie.
- Nie to ja przepraszam, że tak głupia wybiegłam.
- Ale to moja wina. - odpowiedział. - i wcale nie jesteś głupia.
- Dzięki - odpowiedziałam, po czym spojrzałam w te jego cudowne oczęta i go pocałowałam. <3

 KONIEC     

 *****************************************************************************
Przepraszam że dałam wam taką beznadzieje :( (nie dość że beznadziejne to jeszcze krótkie) :(
Możecie mnie zabić xD 

środa, 24 grudnia 2014

One Shot Naxi *część 2*


- Przepraszam - Powiedziała Natalia.
- Nic się nie stało - odpowiedział chłopak po czym dodał. - Natalio Vidal, czy zostaniesz moją dziewczyną ?
- Tak! - powiedziała, a chłopak pocałował ją jeszcze bardziej namiętnie niż ona jego wcześniej.

*15 minut później* / Dom Maxi-ego


- To Co robimy ? - zapytała dziewczyna.
- Może oglądamy film ? - zapytał.
- Dobrze, a jaki ? - spytała.
- Ty wybierasz - oznajmił.
- Nie ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Razem.
- Ok. to na co masz ochotę ?
- Ej, miało być razem.
- Ok. To ?
- Mam nowy horror romantyczny.
- No dobra, pod warunkiem że będę mogła się do ciebie przytulić. - powiedziła.
- Zawsze i wszędzie - odpowiedział jej.
- To ja robię popcorn.
- Ok.

*5 minut później*
Siedzieli na kanapie. Razem. Natalia za każdym razem, przy strasznym momencie przytulała się do swojego chłopaka. Maxiemu to nie przeszkadzało. Za każdym razem gdy dziewczyna go przytulała on mówił jej do ucha tak zwane "czułe słówka". Po chwili oboje mówili sobie na wzajem "czułe słówka" a film zszedł na drugi plan. Po następnej chwili nawet to im się znudziło. Zaczęli się całować. Każdy następny pocałunek był coraz bardziej namiętniejszy. Chłopak wziął dziewczyne na ręce i powędrował z nią do swojej sypialni. (chyba wiecie co się tam działo xD)






* 2 dni później *
Nati.
Od wczoraj się strasznie źle czuję. Non stop wymiotuję. Gadałam z Violettą i Francescą. Poradziły mi żebym zrobiła test ciążowy. Prawda jest taka, że boję się go zrobić. Za 2 dni święta, mama się o mnie martwi. Rozmyślenia przerwało mi pókanie do moich drzwi.
- Wejść! - Krzykłam
- Hej Nati. - Powiedziała Fran.
- Nati! musisz zrobić test ciążowy. - powiedziała Violetta i wyciągnęła z torebki małe opakowanie i podała mi.
- Co? nie! - Powiedziałam.
- Nati, proszę cię.- Prosiła Viola.
- Czy ty nie sądzisz, że możesz być w ciąży ? - zapytała fran.
- Prawda jest taka, że się boję. - odpowiedziała ze łzami w oczach.
- No to wolisz żyć w nie pewności? - - spytała Fran.
- Nati, nie bój się. My będziemy z tobą, Maxi też. - Violetta podnosiła na duchu koleżankę.
- Dobra, robię. - Dziewczyna poszła do swojej łazienki. Po pięciu minutach wyszła i rzuciła się na  łurzko. A dziewczyny zaczęły ją wypytywać:
- I co ? - zapytała Violetta
- Nati mów. - powiedziała Fran.
Nati nic nie mówiła tylko zaczęła płakać w poduszkę.
- Czyli tak? - zapytała Fran, a nati pokiwała głową że się nie myli.
- Spokojnie Nati, będzie dobrze. - Violetta uspokajała roztrzęsioną dziewczynę. - Masz nas, Maxiego, rodzinę. Kochana nie martw się będzie dobrze. - Viola skończyła mówić, a Natalia się od razu do niej przytuliła.
- Dziękuję - Wypowiedziała
- Za co? - zapytała zdziwiona.
- Za to że jesteście. - ospowiedziała.
- Natuś jesteśmy przyjaciółkami, zawsze będziemy przy tobie. - Tym razem odezwała się Francesca.

* 2 dni później * / Wigilia
Natalia poprosiła mamę by Maxi i Diego mogli przyjść do nich na święta. Dziewczyna opowiedziała rodzicielce całą historie chłopaka, że jego rodzice nie żyją i że został sam z młodszym bratem. Kobieta gdy to usłyszała bez wahania zgodziła się na przyjście na święta chłopaka córki. Nikt jeszcze nie wiedział o ciąży dziewczyny (oprócz Violetty i Franceski) postanowiła że powie to we wigilie, gdy wszyscy będą razem.

Maxi.
- Diego pospiesz się ! - krzyczałem do brata.
- Jus ide Maxi - odpowiedział mi a po chwili był na dole.
- Wychodzimy!
- Do Clary i Natalii ?
- Tak.
- Ok.

Dom Natalii
Nati



Rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę - krzyknęła dziewczyna, a maxi otworzył drzwi.
- Cześć. - Powiedział chłopak a Natalia podeszła i dała mu buziaka w policzek. Chłopak ściągnął kurtkę i buty, po czym pomógł bratu w tych samych czynnościach.
- Dzień dobry - Powiedział wchodząc do salonu państwa Vidal.
- Witaj Maxi - Odpowiedziała mama Natalii.

*Wigilijny stół*

Dzieci otwierają prezenty. Każdy cieszy się ze swojego prezentu.  Natalia postanowiła powiedzieć wszystkim o swojej ciąży.
- Mogę coś powiedzieć - zapytała nieśmiało.
- Oczywiście córeczko - oznajmiła jej matka.
- A więc... nie wiem czy to dobry prezent czy nie ale.... jestem w ciąży. - dwa ostatnie słowa powiedziała na jednym tchu.
- Co ? - odezwał się ojciec Natalii.
- To wspaniale kochanie - odezwała się rodzicielka dziewczyny.
- Czekaj czyli ja będę ojcem ? - uśmiechnął się Maxi.
- Tak. - powiedziała Natalia
- To wspaniale - powiedział chłopak a wtedy Lena oznajmiła parze że stoją pod jemiołą. Pocałowali się


* 5 lat później *
Czteroletnia Martina biegnie pod choinkę by zobaczyć co w tym roku przyniósł jej Mikołaj.
- Mamo, mamo, dostałam wymarzoną Lalkę - powiedziała słodziutko dziewczynka. -
- Widzisz kochanie, mówiłam że mikołaj ci ją przyniesie. - powiedziała Natalia.
- Tato, mam lalkę - zawołała gdy Maxi schodził po schodach.
- To super, córeczko. - zawołał
- A czy ta lalka może być moją siostrzyczką - zapytała czterolatka.
- A nie wolała byś prawdziwej siostrzyczki lub braciszka. - Odezwała się jej rodzicielka, po czym podeszła do swojego męża i powiedziała mu na uch - Maxi, jestem w ciąży. - uradowany Ponte od razu podbiegł do drzwi i zawołał.
- Znowu zostanę ojcem !!! - Krzyczał na cały regulator, a po chwili usłyszał dzwonek telefonu i odebrał.
Telefon: Maxi, cieszę się twoim szczęście. Ale nasze domy są koło siebie i tak się wydzierałeś, że obudziłeś nam Cande !!! - Krzyczał chłopak  - Ale Gratuluję i wesołych świąt. - Powiedział i rozłączył się.
- Kto dzwonił ? - zapytała go żona.
- Leon. - odpowiedział po czym spojrzał do góry gdzie wisiała jemioła, po czym bardzo namiętnie pocałował swoją partnerkę.

***************************************************************
Po pierwsze: Przepraszam jak mogę wam dawać do czytania takie beznadzieję. Przepraszam
Po drugie: To jest ostatnia część.
Po trzecie: Rozdział będzie piątek/sobota




wtorek, 23 grudnia 2014

One Shot Naxi *część 1*

Wiem że miał być jutro, ale nie wiem czy będę mogła wejść na kompa więc dodaję go dzisiaj.
Mam nadzieje, że nie przeszkadza wam to ?
*********************************************************************
On.
 Osiemnastoletni chłopak. Nie którzy powiedzieli by "wyrzutek społeczeństwa". Czemu nie którzy? bo tylko ci którzy go nie znają. Kiedyś był inny, miał pasje, przyjaciół i rodzinę. Jego rodzice i siostra Lara zmarli w katastrofie lotniczej ok. 10 miesięcy temu. po tym wszystkim załamał się, wypisał się ze studia i odciął się od znajomych. Maił wszystko ale za razem nic. Miał dom i spadek po rodzicach, ale nie miał rodziny a oddał by wszystko by rodzice i jego młodsza siostra do niego wrócili. Został mu jeszcze jego młodszy braciszek. Pięcioletni Diego. No ale jednego bał się najbardziej ... niedługo święta, nigdy nie spędzał ich sam, teraz będzie je spędzał tylko z Diego. 

Ona.

 Osiemnastoletnia dziewczyna. Można by powiedzieć, że ma wszystko czego można chcieć. Bo miał. Miała kochającą rodzinę, wielki dom ukochane młodsze siostry, szesnastoletnią Lene i pięcioletnią Clare. Kochała swoją rodzinę. Nigdy się nie smuciła, a jeżeli płakała to tylko ze wzruszenia że ma tak wspaniałą rodzinę. Miała pasje i przyjaciół brakowało jej tylko miłości. Nie rodziców czy przyjaciół tylko miłości tego jedynego.


- Natalia! - dziewczyna usłyszała krzyk z dołu.
- Tak mamo ? - krzyknęła pytająco.
- Zejdź na dół.
- Już idę. - Oznajmiła i po nie całej minucie była na dole.
- Kochanie mam do ciebie prośbę.
- Jaką ? - zapytała
- Pójdziesz na świąteczne zakupy ?
- Oczywiście mamo.
- Wiesz kochanie do świąt zostały dwa tygodnie, a ja jeszcze nie mam kupionego prezentu dla Clary. Więc jak byś mogła iść z nią do sklepu, ona sobie po ogląda zabawki a jutro pójdziesz sama i kupisz to co jej się najbardziej będzie podobać.
- Jasne mamo. - Powiedziała i dała rodzicielce całusa w policzek, po czym zawołała - Clara! chodź na dół!
- Jus ide - z góry dobiegł słodziutki głosik dziewczynki. - O co chodzi nata? - zapytała.
- Idziemy do sklepu?
- Tak! - Krzyknęła pięciolatka

Maxi.

- Diego zbieraj się! idziemy do sklepu! - krzyknąłem do chłopca
- Ide - poinformował mnie.

*15 minut później* / Galeria
Piękna duża choinka a przy niej sanie z galeriowym świętym Mikołajem. Dwoje pięciolatków biegnie w tym samym kierunku ... i nagle ... bum! Zderzyli się i upadli, natychmiast podbiegło do nich ich rodzeństwo.
- Nic wam nie jest? - zapytała Natalia
- Nie - odpowiedzieli razem Clara i Diego.
- Na pewno? - spytał  Maxi.
- Tak - Znowu powiedzieli razem.
Nati pomogła wstać Clarze a Maxi Diego, Dziewczyna spojrzała się na chłopaka i powiedziała:
- Maxi?
- Tak - odpowiedział. po czym dodał - Nati?
- Tak - odpowiedziała. - Czemu wypisałeś się ze studia ? - zapytała. Chłopak tylko spuścił głowę w dół i nic nie mówił. Wtedy odezwał się jego młodszy brat:
- No, bo, nasi rodzice lecieli samolotem a ten samolot zrobił bum. - powiedział Diego
- Przepraszam. -  powiedziała Natalia.
- Nic się nie stało, w końcu nie wiedziałaś. - odezwał się.
- No dobra zmieńmy temat, pewnie sprowadza cię tutaj "święty mikołaj"
- No a któż inny. - zaśmiał się
- To wy znacie świętego Mikołaja ? - Zapytał pięcioletni chłopiec.
- Możemy też go poznać ? - zapytała pięciolatka.
- My nie znamy świętego mikołaja - powiedziała hiszpanka, a dzieciakom posmutniały miny.





Nati

*2 dni później*
- Mamo wychodzę! - powiedziałam i wyszłam
- Dobrze - usłyszałam głos wychodząc z domu.

*10 minut później*
- Hej, - powiedziałam.
- Cześć  - przywitał się chłopak - coś do picia? - zapytał.
- Sok pomarańczowy - odpowiedziałam.
- Luca! - krzyknął Maxi
- Co?
- Jak się zwracasz do klienta?
- Maxi daj spokój, zamawiasz? - powiedział zdenerwowany Luca.
- dwa razy sok pomarańczowy.
- okej, zaraz będzie.
W tym samym momencie do baru swojego brata weszła Francesca.
- O, Fran idzie. - Powiedziałam
- Hej, wam. - Odpowiedziała Włoszka. - Maxi ? - zapytała zdziwiona.
- We własnej osobie i na żywo. - powiedział a ja i Fran się zaśmiałyśmy. - ok. było śmiesznie ale ja muszę lecieć po Diego. - wstał i dał mi buziaka w policzka. - Pa.
- Pa. - odpowiedziały dziewczyny.
- Co to było ? - zapytała się mnie przyjaciółka - czy wy jesteście razem ?
- Co? Nie! - powiedziałam.
- Acha. a jak ty to zrobiłaś że on z tobą gada? - Fran zadawała mi głupie pytania.
- Co jak ? - nie zrozumiałam - po prostu wpadliśmy na siebie w centrum handlowym, znaczy nie my tylko nasze rodzeństwo.
- Jak ja go dawno nie widziałam. Ostatni raz 10 miesięcy temu, przed wypadkiem jego rodziców.
- Dobra Fran, sorka ale ja muszę lecieć. Muszę odebrać Clare z przedszkola. Pa. - Pożegnałam się.

*2 dni później*
Maxi
Dzisiaj znowu umówiłem się z Nati. Tylko nie mam z kim zostawić Diego. A nie chcę z nim iść ponieważ chce jej powiedzieć że mi się podoba.
- Diego! - zawołałem
- Co?
- Zadzwonię do kolegi zostaniesz z nim ?
- Skoro muszę. A jest tak fajny jak ty ?
- No.
- No dobra. Zostanę z nim nie dlatego że jest fajny tylko dlatego że wiem że idziesz się spotkać z siostrą Clary.
- Młody i mądry. Po mnie - powiedziałem
- zapomniałeś dodać zabawny. - Powiedział chłopiec
- i skromny  - uśmiechnął się Maxi - Dobra dzwonie.

~ Rozmowa telefoniczna ~
Maxi: Halo, Leon!?
Leon: Maxi? ty żyjesz ?
M: Tak a co ?
L: Stary nie widziałem cię 10 miesięcy.
M: Fajnie, a mogę mieć prośbę ?
L: Wal.
M: Porobisz za nianie ?
L: No to teraz cię wali
M: Proszę. Zapłacę  Ci.
L: Cały czas mieszkasz w tym samym miejscu?
M: Tak
L: Za 10 minut jestem
M: Dzięki, narka.
L: Pa.

- No młody, pamiętasz Leona ? - zapytałem się brata.
- Ten taki co Lara mówiła, że jest ładny a ty i twoi przyjaciele, że to Clown ?
- Tak - odpowiedziałem
- Pamiętam.
- Zaraz tu będzie i się tobą zajmie.
- Będzie śmiesznie, huraa!

* 5minut później *
Dryń Dryń (dzwonek)
- Wchodź!
- Ok. hejka stary, potem mi po opowiadasz co się u ciebie działo, ale teraz zabiorę małego do siebie bo jestem umówiony z Violą. Wczoraj mieliśmy rocznice a ja zapomniałem. Ona mnie zabije.O której będziesz w domu ?
- Nie wiem- oznajmiłem
- ok przyniosę ci go jutro z samego rana.
- Ok. tak o ósmej ? zapytałem
- powiedziałem z samego rana a nie w nocy. Tak około 12.00
- ok. to z "samego rana" - powiedziałem robiąc cudzysłów palcami w powietrzu.

Nati
- Lena! Widziałaś moje kluczę ? - zapytałam siostrę
- Na stole w jadalni! - od krzyczała mi.
- Dzięki.

Park
Nie wiem po co maxi chciał się spotkać w parku. Zadzwonił o 18.00 i zapytał się czy spotkamy się za godzinę. Dobrze że Lena była w domu to miałam z kim zostawić Clare. - Moje rozmyślenia przerwał głos chłopaka:
- Hej. Przepraszam, że tak dzwoniłem ale mam ci coś ważnego do powiedzenia.
- Jezu, Maxi nie strasz. -
- Nie to nic strasznego. - powiedział a potem dodał ciszej - mam nadzieję.
- Ok. to co chciałeś mówić? - zapytała a wtedy zaczął padać śnieg.

Narrator
Było tam tak ślicznie siedzieli na ławce, razem. Było idealnie.
- Nati muszę ci coś powiedzieć i to jest bardzo ważne.
- Ok. mów.
- Ale nie tak szybko. Musisz mi obiecać, że jeżeli nie będziesz czuła tego co ja to od mnie nie odejdziesz i zawsze będziemy przyjaciółmi - Chłopak chciał mówić dalej ale dziewczyna domyśliła się co chciał powiedzieć i przerwała mu długim i namiętnym pocałunkiem.

****************************************************************
Część 1.
Podoba się ?
Mam nadzieje, że tak.
Mimo tego że jest beznadziejny.
Druga część jutro albo po jutrze
Wiem że to miał być One Shot świąteczny ale coś mi nie wychodzi :(
Jakiś tam motyw świąt jest. W następnej części będzie troszkę bardziej świątecznie. (mam nadzieje)